W 1891 roku odkryty został przez rosyjskiego chemika Dianina Bisfenol A, związek organiczny, który swoim składem przypomina żeński hormon płciowy estrogen. Początkowo wykorzystywany był jako środek leczniczy przy zaburzeniach hormonalnych. Potem, znalazł zastosowanie w produkcji tworzyw sztucznych, poliestrów, polieterów. Występuje jako składnik butelek plastikowych, w tym dziecięcych, puszek, a także kartonów.
Z wieloletnich badań nad tą substancją chemiczną wynika, że ma właściwości toksyczne dla organizmu, zwłaszcza dziecięcego, a także wskazuje się ją jako przyczynę wielu chorób, głównie o podłożu rakotwórczym. Wiadomo również, że powoduje zaburzenia metabolizmu organizmu człowieka. Za tymi zmianami idzie agresja, niedorozwój mózgu, problemy z sercem, cukrzycą, a nawet zaburzenia wzrostu. Zwiększa poza tym ilość związków chemicznych, które maja wpływ na gospodarkę hormonalną. Zdaniem naukowców szczególnie niebezpieczne są dla potomstwa płci męskiej, gdyż wpływa na rozwój organów płciowych u chłopców, jeszcze w łonie matki. Wskazuje się także na niebezpieczeństwo zmian w strukturze DNA, co może prowadzić do dziedziczenia tych zmutowanych genów. Związek ten jest wyjątkowo reaktywny, wchodzi np. w interakcję z receptorami estrogenów, które odpowiadają za gospodarkę tłuszczową, powodując tycie.
Bisfenol A przedostaje się do cieczy, a tą drogą do organizmu człowieka. Jego ilość zwiększa się, pod wpływem wysokiej temperatury, a wiec np. poprzez podgrzewanie buteleczki z jedzeniem dla dziecka.
Związek ten został wycofany min. przez takie kraje, jak Japonia, Kanada, Korea, część stanów USA, niektóre państwa europejskie. W Polsce wybór należy do konsumenta, gdyż nie został on nadal uznany za szkodliwy. Jednak na produktach, które go nie zawierają widnieje napis „bisphenol A free”, co może być istotną informacją dla matek karmiących niemowlaki, ale i nie tylko.




